Kto ma szansę wygrać Prezydenturę z Andrzejem Dudą?

Z komentarzem do wyniku wyborów parlamentarnych nie spieszyłem się, bo niestety, prawie nic się nie zmieniło. Rządzić dalej będzie PiS a mniejszość sejmowa może sobie co najwyżej znowu pogadać. Przed wyborami wzywałem dwukrotnie, aby głosować na kandydatów lewicowych na listach KO,  gdyż tylko to dawało szansę na odebranie PiS-owi władzy. Nie było w tym jakiegoś ukrytego interesu naszej partii, bo choć rozmowy prowadziliśmy i kandydat WiR startował właśnie z tej listy, to nie zawarliśmy żadnego porozumienia wyborczego z kierownictwem PO. W przedwyborczym zakładzie w wąskim gronie obstawiłem wyniki PiS 43, KO 27, SLD 13, PSL 7,2 i Konfederacja 6,8.  Pomyliłem się więc tylko w przypadku PSL o 1,3 %. Przeczuwając taki wynik było oczywiste, że lekkie, nawet 1% przesunięcie elektoratu SLD i PSL na rzecz KO odebrałoby PiS-owi większość mandatów w Sejmie (zabrakło do tego zaledwie 5 mandatów), co otwarłoby z kolei drogę do zmiany rządów. O dziwo więc, mniejsze poparcie dla SLD dawałoby duże prawdopodobieństwo, że weszłoby ono wtedy do rządu wraz ze wzmocnioną dodatkowymi mandatami KO oraz PSL. Teraz to już jednak melodia przeszłości, a opozycji w Sejmie pozostaje głównie gadać, bo nic innego zrobić nie może. Będziemy więc świadkami rywalizacji w jej ławach o pozycję lidera. Reanimowane SLD po przetoczeniu młodej krwi wróci zapewne do tej samej politycznej narracji, która spowodowała wypchnięcie jej z parlamentu. Dużo jest jednak niewiadomych i trudnych do przewidzenia scenariuszy, a klub KO dość mocny jakościowo, również jeśli chodzi o lewe skrzydło, utrzyma zapewne pozycję lidera.

Co do samego zaś rządzenia Polską, jeśli PiS będzie miał problem z przepchnięciem ustaw przez Senat, ekwilibrystyką prawną będzie upychał co się da w rozporządzenia, omijając na miarę swoich możliwości tryb ustawowy a tym samym ewentualność blokowania części swoich projektów przez opozycję. Co takie rządy przyniosą Polsce za 4 lata, czas pokaże, ale ciężko być optymistą.

Przed nami jeszcze wybory prezydenckie, które mogą przynieść niespodziankę Jarosławowi Kaczyńskiemu. Powszechne faworyzowanie obecnego Andrzeja Dudy przypomina scenariusz sprzed 5 lat z Bronisławem Komorowskim i choć historia nigdy się nie powtarza, to pewne jej fragmenty już tak. Na lewicy nie ma kandydata, który spełniając minimalne warunki wiarygodności politycznej powtórzyłby całkiem dobry, kilkunastoprocentowy wynik Grzegorza Napieralskiego z 2010 r. Prezes PSL-u natomiast po prostu nie ma szans z Andrzejem Dudą. Czy jest więc dziś ktoś w szeregach opozycji, kto ma realne szanse na pokonanie Prezydenta Dudy?

Owszem, taką osobą będzie już za kilka miesięcy nowy Marszałek Senatu Prof. Tomasz Grodzki. Kandydatów dobrych jest z pewnością kilku, m.in. Małgorzata Kidawa-Błońska. Uważam jednak, że to właśnie nowy Marszałek Senatu, jako jedyny mieć będzie na wiosnę przyszłego roku realną szansę na zwycięstwo. Do tego czasu stanie się powszechnie rozpoznawalny dzięki pełnionej funkcji, jak również dzięki „uprzejmej” i stale prowadzonej reklamie w TVP.

Piotr Musiał

About Piotr Musiał
Przewodniczący Wolność i Równość

Leave a comment

Your email address will not be published.